Mariusza poznałem kilka miesięcy przed pożarem jego Szkoły Wrażliwości, od razu zaskoczyło, bo dwóch świrów budujących słomiaki ma wspólne tematy 😉 Niestety podczas remontu dachu doszło do pożaru i kiedy usłyszałem o tym, miałem w planach zadzwonić do niego i zaproponować mu pomoc, ale zanim się zebrałem, to Mariusz już do mnie dzwonił. Był styczeń, w kwietniu już stawialiśmy razem konstrukcję stropu, potem przyjechałem ze ścianami i postawiliśmy w 2 dni razem z więźbą dachową.
Nie było łatwo, bo wszystkie elementy trzeba było dopasować do 2 istniejących budynków: stodoły i obórki, a potem wcisnąć pomiędzy, jeden element dobijałem młotem palownikiem na milimetry, ale wszedł 😉 Na dodatek ściany tych budynków nieco odchodziły od pionów, a kąt pomiędzy budynkami też nie był prosty 😉 Na szczęście Mariusz nie jest człowiekiem drobiazgowym i wie, jak jest na budowie, bo sam już wiele w życiu wybudował.
Stan, który widzicie na zdjęciu (z tynkami białymi), zajął Mariuszowi kilka miesięcy pracy, a gdy wcześniej pierwszy raz budował, to do tego etapu dochodził 3 lata. Ja u niego spędziłem na pracy 5 dni w sumie, w czasie których zrobiliśmy stropy, ściany i więźbę dachową. To była bardzo fajna i owocna współpraca.
Link do jego strony.






